Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
12 °C
AAA

Dbajmy o dzieci i kobiety – czyli trochę o kibicach

Felietony
W poniedziałek na portalu Silesia24.pl opublikowaliśmy informację o meczu Polonia Bytom – Ruch Chorzów. Pod stadionem Szombierek pojawiło się ponad tysiąc lub nawet ponad dwa tysiące kibiców Ruchu – wszystko zależy jak kto liczy. Doszło do starć z policją, zatrzymano 23 osoby.

I to są fakty, których raczej nikt nie podważy. Dyskusja zaczyna się w momencie, gdy zapytamy o to, czy policja sprowokowała kibiców, czy działała zbyt ostro i tak dalej, i tak dalej. Wczoraj do tablicy (dosłownie, tej facebookowej) przywołał mnie pan Marcin Waszczuk, który w ubiegłym roku pełnił obowiązki prezesa Ruchu Chorzów. Nawiązał do naszej publikacji o zatrzymaniach i uznał, że ten tekst rzetelnych informacji nie posiada.

Jako osoba, która w dzieciństwie kibicowała Ruchowi i jeździła na Cichą 6, szanuję bardzo pana Marcina. Walczył o klub w okresie, gdy historia Niebieskich mogła zakończyć się przed setnymi urodzinami. Ale nie podobają mi się takie facebookowe zaczepki oraz zmuszania wszystkich do przyjęcia jednej wersji wydarzeń.

Dyskusja kto zaczął, kto nie zaczął itd. może trwać wiecznie. Tylko że tych kibiców pod stadionem nie powinno być. Mniejsza z tym, że oficjalnie kibice gości nie mogli pojawić się na trybunach. Najważniejsze są obowiązujące przepisy. Mądre czy nie, ale obowiązujące. A one mówią jasno: zgromadzenia tylko do 150 osób z powodu zagrożenia epidemiologicznego. I to zgromadzenia oficjalnie zgłoszone w urzędzie. Czy 150 osób pojawiło się pod stadionem w Bytomiu? Wątpliwe.

Panie Marcinie, przytacza pan historię kobiety i dziecka. Podobnie uczynił też pan Szymon Michałek. I możliwe, że panowie macie rację. Policja zareagowała za ostro, zbyt brutalnie. Niepotrzebnie dzieci musiały to przeżywać. Tylko jeżeli kibice Ruchu martwią się, zwłaszcza o los dzieci, to może najpierw warto popatrzeć na siebie. Bo jakoś nikomu ze środowiska kibicowskiego nie przeszkadza to, że dziecko musi wysłuchiwać przyśpiewek typu: „je**ć policję”, „ch*j wam w d*pę”, „wypier*alać”, „stara ku*wa” – mogę tak wymieniać cały dzień. Albo jak rodzice kupują pociechom koszulki z hasłami nawołującymi, żeby wieszać innych.

Jakoś nikomu nie przeszkadza też, że np. w niedzielę w Bytomiu te same dzieci obserwowały, jak ich tatusiowie, wujkowe, a i może mamusie oraz ciocie spożywają alkohol w miejscu publicznym, śmiecą itd. No i co najważniejsze, nikt nie martwi się o to, że rodzice narażają na niebezpieczeństwo swoje dzieci, przyprowadzając je ze sobą na nielegalne zgromadzenie, które grozi np. zakażeniem koronawirusem – wiem, wiem, zaraz pójdą w ruch teksty typu „koronaświrus”.

Na mecze Ruchu Chorzów przestałem jeździć po pewnym incydencie. Wracałem autobusem z meczu. Razem ze mną kilkadziesiąt innych kibiców, głównie mężczyzn (po więcej niż kilku piwach) ze swoimi pociechami i innymi dzieciakami. Autobus zatrzymał się na przystanku naprzeciwko Pałacu Młodzieży w Katowicach. Na ten autobus czekał chłopak, na oko miał z 12-13 lat. Nagle wspomnieni mężczyźni pokazali swoim dzieciakom jak to się robi. Wciągnęli chłopaka z chodnika do autobusu, dali mu parę razy w nos i wypchnęli z powrotem na chodnik. Dlaczego? Ponieważ ten chłopak miał zimową czapkę z herbem GKS-u Katowice. Ale żeby nie było, byłem też świadkiem sytuacji, gdzie "kibice" Górnika Zabrze "skroili barwy" młodocianym fanom Ruchu Chorzów. Zostawili tym dzieciakom tylko zakrwawione nosy i usta. Co ciekawe, wszystko działo się w biały dzień, pod kościołem. 

Cieszę się panie Marcinie, że martwi się pan o los dzieci i kobiet. Z chęcią przejadę się w najbliższym czasie na Cichą 6 i zobaczę, czy podobnie martwicie się o nich na własnym stadionie. Mam nadzieję, że od następnego meczu najmłodsi z sektora pana Szymona Michałka nie będą uczyć się nienawiści do innych. A żony nie będą musiały wstydzić się za swoich pijanych mężów. 

fot. śląska policja


Komentarze