Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
18 °C
AAA

Bitcoin stanie się oficjalną walutą. Póki co, tylko w Salwadorze. Jak zareagował na to rynek?

Biznes i gospodarka
Ostatnie dni na rynku kryptowalut są naprawdę gorące. Bitcoin po historycznym spadku próbuje się odbudować swoją pozycję. Mimo słabej passy najpopularniejszej cyfrowej waluty świata, wciąż wiele osób uznaje ją za wyjątkowo przyszłościowe rozwiązanie. Na odważny krok zdecydowali się rządzący Salwadoru, którzy zapowiedzieli, że BTC stanie się oficjalnym środkiem płatniczym w ich kraju. To pierwszy taki przypadek na świecie. Co zyskają mieszkańcy Salwadoru? Jak na te zapowiedzi zareagował rynek?

Póki co uznanie Bitcoina za oficjalny środek płatniczy w Salwadorze jest na etapie planowania. Prezydent tego kraju – Nayib Bukele – zapowiedział na konferencji Bitcoin na Florydzie, że przygotowuje na razie odpowiednią ustawę, która następnie trafi do parlamentu.

Jeśli Bitcoin faktycznie stanie się oficjalnym środkiem płatniczym Salwadoru, dojdzie do sytuacji bez precedensu. Będzie to bowiem pierwsze na świecie państwo, które zdecyduje się tak odważnie otworzyć na waluty kryptograficzne. Nie ma jednak przypadku w tym, że to właśnie Salwador rozważa tego rodzaju posunięcie. Kraj ten nie ma własnej waluty, a mieszkańcy płacą na co dzień dolarami amerykańskimi. Jak podkreślił Bukele – uznanie BTC za oficjalny środek płatniczy jest ryzykowne, ale w przypadku Salwadoru może okazać się bardzo opłacalne, gdyż umożliwi wysyłanie płatności do kraju.

Co tak naprawdę zyskają Salwadorczycy?

Aby zrozumieć istotę sprawy, trzeba mieć świadomość, że ponad dwa miliony Salwadorczyków mieszka poza granicami swojej ojczyzny. To dużo, mając na uwadze fakt, że populacja kraju wynosi niespełna 6,5 miliona osób. Ci, którzy przebywają na obczyźnie (głównie w USA) często wysyłają swoim rodzinom w Salwadorze pieniądze. Według szacunków może być to nawet 4 miliardy dolarów rocznie. Co więcej, gospodarka państwa rządzonego przez Bukele opiera się właśnie na przekazach pieniężnych. Stanowią one około 20 proc. produktu krajowego brutto. Dla przeciętnego Salwadorczyka przeszkodę stanowią jednak ceny takich usług. Są one zwyczajnie wysokie,  a sam transfer pieniędzy nie należy do najszybszych rozwiązań. Uznanie Bitcoina za oficjalną walutę rozwiązywałoby te problemy.

Prezydent Nayib Bukele podkreślił jeszcze, że dzięki Bitcoinowi w krótkim okresie stworzą się nowe miejsca pracy, a inne kraje będą chętniej spoglądać na Salwador jako ewentualne miejsce dokonana inwestycji.

Nie tylko Salwador chce postawić na Bitcoina

Co ciekawe, Salwador nie jest jedynym krajem, który poważnie rozważa uznanie kryptowaluty za oficjalny środek płatniczy. Zdecydowana większość banków centralnych świata jest chętna do otwarcia się cyfrowe pieniądze, choć niekoniecznie na BTC. Niewykluczone, że w najbliższych latach pojawi się szereg nowych walut kryptograficznych tworzonych na potrzeby danych państw. Podobno zaawansowane prace nad stworzeniem takiego systemu trwają już w Chinach. W Anglii z kolei krajowy Bank ogłosił, że zamierza stworzyć cyfrowy pieniądz, który istniałby obok gotówki i depozytów bankowych. Jak dotąd jednak, żadne państwo nie zdecydowało się zaakceptować BTC jako oficjalnej waluty. Salwador (zakładając, że projekt ustawy prezydenta zostanie zaakceptowany przez parlament) będzie pierwszym takim krajem na świecie.

Zapowiedzi bez większej reakcji rynkowej 

Inwestorzy z nadzieją przyjęli słowa prezydenta Salwadoru o planach dotyczących Bitcoina. Wielu traderów spodziewało się, że takie rewelacje szybko odwrócą negatywny trend kursowy. Nic jednak bardziej mylnego. Zapowiedzi Bukele nie doprowadziły do większych zmian. Aktualnie za BTC trzeba zapłacić około 35 tysięcy dolarów. To wciąż niewiele, mając na uwadze fakt, że jeszcze w połowie kwietnia bieżącego roku cena za token wynosiła nawet 60 tysięcy USD. Co prawda Bitcoin zanotował delikatne odbicie, choć trzeba potraktować je jako kosmetyczną korektę.

Elon Musk wciąż manipuluje kursem

Nie Salwador, a Elon Musk decyduje obecnie (oczywiście pośrednio) o cenie BTC. Od co najmniej kilku tygodni słynny miliarder wpływa na kurs aktywu chociażby swoją działalnością w mediach społecznościowych. Przypomnijmy, że zła passa Bitcoina zaczęła się od wycofania się Tesli z zapowiedzi przyjmowania płatności w tej kryptowalucie. I choć Musk znany jest jako zwolennik walut kryptograficznych, to jego stosunek wobec BTC wydaje się trudny do określenia. Traderów (i nie tylko) powoli zaczyna irytować fakt, jak twórca SpaceX „bawi” się ceną Bitcoina. Doszło do tego, że aktywiści z Anonymous zapowiedzieli ataki hakerskie wycelowane w Muska, będące swego rodzaju zemstą za jego działalność z ostatnich dni.

Kiedy Bitcoin zdrożeje?

Na to pytanie nikt nie zna odpowiedzi. Wiadomo już, że zapowiedzi Bukele nie wywołały większych zmian rynkowych. Być może sytuacja będzie zgoła odmienna, gdy Salwador oficjalnie uzna już BTC za swoją walutę. Na to jednak przyjdzie nam jeszcze poczekać. Wcześniej ponownie może rosnąć bańka spekulacyjna wokół Bitcoina, które zresztą odpowiadała za ogromne wzrosty aktywu przez ostatni rok. Niewykluczone, że passa najsłynniejszej waluty kryptograficznej świata odmieni się już wkrótce po kolejnych wypowiedziach Elona Muska. Na ten moment nic nie jest pewne i osoby decydujące się na inwestowanie w BTC powinny uzbroić się nie tylko w cierpliwość, ale również ogromne dozy ostrożności.


Komentarze